Mariusz Szczygieł, “Zrób sobie raj”

Widziałem niedawno plakat reklamujący pierwsze polskie wydanie słynnej książki Petra Šabacha – na okładce muszla klozetowa w płomieniach, nad nią tytuł powieści z tabloidowo pogrubionym rzeczownikiem: Gówno się pali. Piękna klamra, pomyślałem, gdy miałem za sobą lekturę reportażu Zapaliło się łóżko Mariusza Szczygła z tomu Zrób sobie raj. Raz, że korespondują ze sobą tytuły (Egon Bondy, bohater tekstu, zmarł w czasie snu, zaprószył w łóżku ogień papierosem), dwa, że Bondy należał do nurtu fekalizmu, którego podstawowe tezy brzmią: „primo: Wszystko jest gówno warte, ergo secundo: Na wszystko się mogę wysrać, ergo tertio: Wszyscy mogą wylizać mi dupę”.

Głównym wątkiem książki nie są jednak fekalia, lecz religia, a właściwie fenomenalny jej brak, którego skutkiem jest – po nitce do kłębka – zniknięcie Boga; ponoć w Czechach prawie nikt już w niego nie wierzy („wierzy się w ateizm”). Szczygieł prowadzi skrupulatne reporterskie dochodzenie, zbiera poszlaki, ślady, które mogą położyć kres pogłoskom o krnąbrnych, powątpiewających Czechach. Nie jest to łatwe zadanie; gdy pyta o słowa, które Czesi wypowiadają czyniąc znak krzyża, słyszy: „nie mam pojęcia (…) Nigdy nie wykonywałem takiej czynności”; krzyżyk noszą (jeśli już) dla ozdoby, jak kolczyki; kościoły kojarzą im się z czymś „martwym i przygnębiającym”. Jedna z osób pytanych o to, jak żyje im się bez Boga, odpowiada: „Jak bez tyrana”. Czesi nie wyprawiają pogrzebów, z obojętnością reagują na wizytę papieża Benedykta XVI. Wyznanie wiary to dla nielicznych wierzących coming out porównywalny z przyznaniem się do homoseksualizmu (albo trudniejszy).

Najlepsze teksty są o czeskich artystach (a może czescy artyści są najlepsi), których łączy niebywała odwaga w ironicznym i obrazoburczym przedstawianiu ojczyzny. Wspomniany na początku Egon Bondy jest autorem następującego wiersza: „Czechy raczej mi nocnik przypominają/ Zaś Czesi w swej patriotycznej dumie uważają/ Że jest on z lepszej porcelany/ Bo moczem Masaryka był często zlewany/ Praga leży w jego samym środku na dnie/ Łatwo na nią wysram się dokładnie”. (Wracamy więc do fekaliów i wydzielin, piękna klamra). David Černy, jeden z najbardziej znanych czeskich artystów współczesnych, jest m.in. autorem rzeźby Sikający; jeden z penisów sika prosto na Pragę. Černy: „Sikanie jest przyjemne. Każdy chciałby się zesikać w spodnie, ale mu kultura zabrania”. Pod prąd płynie też fotograf Jan Saudek, który zamiast uwieczniać kanoniczne modele piękna, tworzył akty kobiet o obfitych, rubensowskich kształtach. “Moje zdjęcia nie są w estetyce brzydoty ani okrucieństwa. To fotografie jak ze snu. Pokazują nie jak życie wygląda, ale jak byśmy chcieli, żeby wyglądało”. Szczygieł z kolei stara się pokazać prawdziwych Czechów, tyle tylko, że – jak wiadomo – prawda “neexistuje”.

Otagowane , , , ,

6 thoughts on “Mariusz Szczygieł, “Zrób sobie raj”

  1. Seso pisze:

    Ale artyści wcale tak wesoło nie mają, Szczygieł mówił, że żalili się, bo chcieliby wstrząsnąć tłumem, a Czechów nic nie rusza;) A u nas ktoś zrobi figurkę np. papież powalony meteorytem, byle był w niej jakiś religijny symbol, i od razu tłum, oburzenie, tvn i powszechna, obrazoburcza sława ;)

    • readeatslip pisze:

      “Czechów nic nie rusza” Co więcej – po lekturze książki można odnieść wrażenie, że to naród wyjątkowy dowcipny i roześmiany, moje wrażenia z Pragi są takie, że Czesi mają zazwyczaj pokerface, żarty też ich nie ruszają :)No i mają ewidentny problem ze zbiorowym reagowaniem: rozbawił mnie fragment, w którym Szczygieł pisze o proteście neonazistów przeciw “Sikającym” Cernego – z całego kraju zjechało się 20 skinów :D

  2. buksy pisze:

    wlasnie koncze czytac i lada chwila tez cos na temat napisze. teraz powiem ze to religijne sledztwo po kilkunastu stronach zaczeło mnie nuzyc. Obrazki o artystach za to faktycznie niezłe ;)

  3. [...] miana bohaterskiego. Przy wspomnieniu o Egonie Bondym nie będziemy pewnie chcieli jeść (powód tutaj tłumaczy kolega), ale spać nam też się nie zechce. Przy rozdziale o Saudku docenimy urok [...]

  4. sulamith pisze:

    Przeczytałam książkę całkiem niedawno. Najbardziej spodobały mi się reportaże o artystach i dystans Szczygła do siebie samego. Zaciekawił mnie wątek o religii. Po politycznych reportażach z poprzedniej książki o Czechach tematyka religijna mnie raczej zaskoczyła. Szczygieł pisze, że ateizm to także kwestia indywidualizmu. Jednak wciąż pojawiają się wątki metafizyczne – o tym, w co wierzą gwiazdy muzyki pop i znani czescy aktorzy…czyli nawet w bezbożnych Czechach ludzie w coś wierzą, a najbardziej wierzą w pożytki pragmatyczne z dobrych uczynków. Metafizyka bez patosu – chyba właśnie taki obrazek otrzymaliśmy. Mnie osobiście przekonuje. A informacja, że ledwo co spotkani Czesi dawali autorowi klucz do swoich mieszkań po kilku minutach/godzinach znajomości, wywołała westchnienie – kiedy spotkam kogoś z Polski, kto zareagowałby w ten sam sposób?!

    • readeatslip pisze:

      “Metafizyka bez patosu” – ładnie to ujęłaś i chyba trafnie, trzeba jakiegoś Czecha spytać, a przy okazji przetestować go na okoliczność pożyczenia kluczy do mieszkania ;) U nas się takie rzeczy nie dzieją, można co najwyżej po łbie dostać za głupie pomysły.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s